Artyści obiektywu

Na pozór wygląda to trochę jak perfekcyjnie zrobiony fotomontaż. Nic bardziej mylnego. Techniczne tricki ograniczone są tutaj do minimum. Wszystko razem jest mieszaniną kunsztu, fantazji i pomysłowości, zaprawionych subtelną nutą artyzmu.

Młoda para, eleganckie ślubne stroje, czułe pocałunki, uściski, czasem jakieś śmieszne pozy – niby wszystko normalnie, jak to zwykle na zdjęciach z tego rodzaju uroczystości. Tyle tylko, że te ujęcia robione są pod wodą. Dokładnie tak. Świeżo upieczeni małżonkowie, razem z fotografami wskakują do basenu i tam odbywa się cała sesja. Efekt jest szalenie oryginalny, a to tylko jeden z wielu pomysłów Ali i Tomka Urbanowiczów ze Staszowa.

Muzycy z pasją
On jest informatykiem, ale zainteresowania ma przy tym różnorodne. Gdy czas pozwala, chętnie sięga po instrument. Kiedyś udzielał nawet lekcji gry na gitarze klasycznej.

Żona ukończyła Akademię Muzyczną w Krakowie i od blisko dwudziestu lat jest organistą w staszowskim kościele św. Barbary. Niedawno przejęła po Michale Żalu funkcję dyrygenta miejscowego Chóru Nauczycielskiego, mającego długą i niezwykle bogatą tradycję. Alicja założyła także święcącą coraz większe triumfy Orkiestrę Huty Szkła Gospodarczego Tadeusza Wrześniaka.

Hobby obojga to fotografowanie. A właściwie to już chyba coś więcej niż hobby. To sposób na życie. Zdjęcia zaczęli robić jakieś sześć lat temu. Dziś należą do ścisłej czołówki najlepszych ślubnych fotografów w Polsce, co potwierdzają różne branżowe rankingi.


Alicja i Tomasz Urbanowiczowie

Znajomi zmusili
– Gdy urodziła się nasza córka, kupiliśmy pierwszy dobry aparat, z myślą oczywiście by jej tylko pstrykać nim fotki – wspomina Tomasz Urbanowicz – Potem ja zacząłem eksperymentować ze zdjęciami makro. Owady, kwiatki – wciągnęło mnie to. Alicja fotografowała pejzaże.

Z czasem albumy pęczniały od nowych prac, a ci którym zdarzyło się je oglądać, rozpływali się w zachwytach. Ich zdjęcia podobały się zresztą nie tylko nie tylko laikom. Dość szybko Ala i Tomek wysłali parę próbek na jakiś ważny konkurs i okazało się, że zajęli jedno z czołowych miejsc. Potem takich sukcesów były dziesiątki. Wystarczy przytoczyć kilka przykładów z długaśnej listy: Ogólnopolski Konkurs “Rajd Olympous”- zwycięstwo w dwóch kategoriach, a do tego siedem wyróżnień, “Makro Olympus” – I miejsce, Ogólnopolski Konkurs Fotografii “Moja Europa” – II miejsce (pierwszej nagrody nie przyznano), Konkurs Ministerstwa Rozwoju Regionalnego “Europejskie pocztówki z mojego regionu” – III miejsce.

A jak to się stało, że zaczęliście robić zdjęcia na weselach? – pytam.

Okazuje się, że zostali do tego nieomal zmuszeni. Przez przyjaciół, którzy uparli się by to właśnie oni, mimo, że nie mieli żadnego doświadczenia, dokumentowali najważniejszy dzień ich życia.

Sztampie na przekór
– Kiedyś wydawało nam się, że ślubne zdjęcia to taka chałtura i z początku podchodziliśmy do tego z wielką rezerwą – wspomina Alicja.

Szybko okazało się jednak, że banalnej manierze można stawić czoło, a nawet więcej – podnieść ją do rangi sztuki.

Czasy, gdy po ślubie, młoda para jechała do zakładu fotograficznego, by tam przy antycznej kolumience, bądź wśród kwiatów, zapozować do pamiątkowego zdjęcia, minęły chyba bezpowrotnie. Potem przyszła moda na plenery. Pałacowe wnętrza, majestatyczne ruiny, łono natury – to wszystko ciągle jest na topie, ale coraz więcej osób poszukuje oryginalności, czegoś absolutnie wyjątkowego.

Fotograficy ze Staszowa wychodzą im naprzeciw. Do Urbanowiczów ustawiają się kolejki, bo też jako jedni z nielicznych, podejmują się najbardziej szalonych wyzwań.

Nurkowanie? Czemu nie?
Na pomysł z podwodnymi zdjęciami ślubnymi wpadli niedawno. Nikt poza nimi tego nie robi, przynajmniej w tym regionie.

– Na jakiejś aukcji zauważyłem przypadkowo sprzęt do fotografii podwodnej – opowiada Tomek – Pierwsze próby robiliśmy w domu, w wannie. Wyszły bardzo ciekawie i niedługo potem zaproponowaliśmy młodej parze sesję w basenie.

Może jeszcze romantyczniej byłoby ponurkować w jakimś jeziorku, ale musiałoby mieć kryształowo czystą wodę. Basen daje taką gwarancję, choć też nie każdy.

– Długo szukaliśmy właściwego miejsca – mówi Ala Urbanowicz – Udało się znaleźć je w Dąbrowie Górniczej. Teraz mamy już zaprzyjaźnione pływalnie dużo bliżej.

Żeby efekt był satysfakcjonujący, musi być spełnione kilka żelaznych warunków. Po pierwsze bohaterowie sesji powinni nieźle pływać i dobrze czuć się w wodzie. Jeśli ktoś nie potrafi nurkować z otwartymi oczami, na zdjęciu wypadnie mówiąc delikatnie – nienaturalnie. Druga sprawa to woda, jeśli jest zbyt mocno chlorowana, siłą rzeczy przełoży się to na jakość fotek. No i jeszcze jedno – nie wszystkie pływalnie pozwalają na to by korzystać z basenu w ubraniu – nawet jeśli to elegancki smoking i śnieżnobiała suknia z trenem.

Mocna pozycja
W 2009 roku Alicja i Tomek znaleźli się na 14 miejscu prestiżowego rankingu najlepszych ślubnych fotografów w kraju. Byliby pewnie co najmniej o kilka oczek wyżej, gdyby nie fakt, że do udziału w plebiscycie przystąpili dopiero na półmetku i nie wszystkie ich ubiegłoroczne zdjęcia poddane zostały ocenie.

Zapytani o marzenia i najbliższe plany, zgodnie odpowiadają, że chcieliby wybrać się z aparatami na rafę koralową i dodają, że być może już niebawem ten zamysł uda się zrealizować.

Autor: Rafał Staszewski
Źródło: Tygodnik Nadwiślański za: alaurbanowicz.pl